O mnie

Moje zdjęcie
"Jestem tylko pyłem w milionowym mieście, mam powszednią pospolitą twarz. Jestem tłem i przeraża mnie powietrze. Moja podświadomość stateczna i bierna, stateczna i bierna... Za mną, przede mną rumuńskie klimaty Wygląda to jak film o końcu świata Oddech łapie mnie za rękaw, tak jak śmierć pożąda kata I czuję jak niewidzialna pętla zaciska moją szyję. Ledwie trzymam się powierzchni. Ja jestem tylko pyłem..."

poniedziałek, 21 lutego 2011

Winogronowa butelka

Powstała sobie przez przerwę międzysemestralną taka oto butelczyna z winogronami i stoi sobie obok kucharza:Teraz zaczyna się semestr i już pewnie nie będzie czasu na nic nowego...
Poza tym ciągle szukam idealnego wzoru na zakładkę... to musi być coś nieprzeciętnego, a zarazem coś w moim stylu...
Zakładek ozdobionych metodą decupage niestety nie ma za wiele na blogach... a ja tak szukam inspiracji!

wtorek, 8 lutego 2011

Mysz, szczur... a może jakiś stwór?

Zobaczyłam ostatnio w sieci maskotki zrobione na szydełku i się zakochałam! Uparłam się, że muszę mieć taką zakładkę, najlepiej mysz! kupiłam włóczkę, szydełko i cały weekend uczyłam się szydełkować... Prułam, tkałam, prułam, tkałam...
Powstało coś, co pierwotnie miało być myszą, ale sama nie wiem, co to w końcu jest :)
Przedstawiam Wam Gertrudę - mysz, która pilnuje zbiorów książkowych :)
Na razie Gerta nie ma wąsów, ale będzie je miała w niedalekiej przyszłości :) siedzi sobie w książce i pilnie obserwuje, czy żaden niepowołany kot nie zbliża się do regału z książkami ;)

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Kocur

Z okazji sesji postanowiłam zrobić amulet na szczęście w formie zakładki z czarnym kocurem Pazurem :)
Już zrobiłam losowanie wśród znajomych, którzy wyrazili chęć jego posiadania i Pazur znalazł nowego właściciela :)


Jestem zadowolona z tej zakładki. Pierwszy raz ozdabiana powierzchnia wyszła mi gładka jak szkło i, co najważniejsze, nie przetarłam wzoru! :) Tło wokół Pazura jest oczywiście w kropeczki... zielone kropeczki, tak jak zielona kokardka, bo zielony to kolor nadziei i kolor indeksu :)

środa, 26 stycznia 2011

Taca

Dawno nic nie pisałam, ale to, że nic nie piszę, nie znaczy, że nic nie robię :)
Stworzyłam już jakiś czas temu tacę.
Oto i ona (przepraszam za jakość zdjęć, ale chwilowo mam gorszy aparat):

Nie jestem do końca zadowolona z końcowego efektu... Wiele w tym niedociągnięć. Gdzieniegdzie na krawędziach zabejcowanej powierzchni jest nierówno położona farba... źle to zabezpieczyłam i mam tego świadomość. Walczę z tym przy pomocy papieru ściernego, ale chyba jest tylko gorzej :P Chyba naprawdę muszę zainwestować w taśmę malarską. Do tej pory nie była mi potrzebna, bo robiłam tylko butelki.
Chcę kupić nowe serwetki, mnóstwo serwetek, ale to dopiero po sesji, na razie nie mam do tego głowy :(
Mam chętkę na zakładkę z Franzem Kafką, ale nie mogę wydrukować obrazu na papierze śniadaniowym... wypróbowałam już wszystkie porady znalezione w sieci, ale dalej drukarka mnie papier... jakaś taka agresywna jest! :P
Ale się nie poddam i znajdę na to sposób :)

czwartek, 30 grudnia 2010

Butelka w kropeczki

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem przywracania świetności starej butelce po likierze czekoladowym.
Podobają mi się motywy lawendowe i z racji tego, że mam taką serwetkę, to zrobiłam ozdobę.
Poza tym wykorzystałam patent z kropeczkami znaleziony u Alicji, jednak trochę zmodyfikowałam sam proces ich powstawania.
Nałożyłam farbę na starą szczoteczkę do zębów, tak jak pastę, a później jeździłam pędzlem po włosiu. Wcześniej próbowałam pstrykać, jak poinstruowała mnie Alicja, lecz ta gęsta farba w ogóle nie chciała "kropić". Już się martwiłam, że coś robię źle, ale metodą prób i błędów się udało.
Oczywiście jestem cała w fioletowych kropkach:)
A teraz się chwalę:

Z przodu tych kropeczek tak nie widać, chyba dlatego bo zdjęcie złe, ale pokazuję jeszcze tył.


Butelka sama w sobie nie jest taka rewelacyjna, ale z powodu kropeczek duma mnie rozpiera :) Znów czegoś nowego się nauczyłam ;D

wtorek, 28 grudnia 2010

Trochę nowości...

Przez święta, między sałatką a karpikiem dekupażowałam troszkę...
Na pierwszy ogień poszła herbaciarka. Po tysiącu przeróbkach wyłoniły się z niej takie kształty:

Cieniowanie nieco mi się nie podoba... Nie wiem co mam zrobić, żeby było lepiej...
Druga w kolejności powstała butelka z szalonym kucharzem na rowerze:





Już cieszy oko przyszłej teściowej. Podobno dumnie postawiła na kuchennych meblach i czeka na więcej:)

Poza tym przyszły moje dekupażowe specyfiki:) Głowię się nad werniksem pękającym Renesansu. Nie potrafię rozgryźć jak tym się posługiwać, a na opakowaniu jest to strasznie enigmatycznie zapisane.
Do tej pory miałam krakelurę z Hobby Artu i była bardzo prosta w użyciu, jednak nigdzie nie mogę jej kupić...

czwartek, 23 grudnia 2010

Nabytki

Wiem, wiem... Zakupy miałam robić po świętach, ale miałam możliwość szybszego zaopatrzenia się:)
Oto moje nowe nabytki:Lakierobejca, lakier i dwie pasty postarzające: srebrna i miedziowa:)
Dziś będę szaleć! Może zrobię herbaciarkę, albo tacę;)
I jeszcze anioł do mnie przyszedł.
Anioł sfrunął w paczuszce ze słodyczami:) A spotkała go Ewa, która akurat szła do mnie na babskie spotkanie:)