Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem przywracania świetności starej butelce po likierze czekoladowym.
Podobają mi się motywy lawendowe i z racji tego, że mam taką serwetkę, to zrobiłam ozdobę.
Poza tym wykorzystałam patent z kropeczkami znaleziony u
Alicji, jednak trochę zmodyfikowałam sam proces ich powstawania.
Nałożyłam farbę na starą szczoteczkę do zębów, tak jak pastę, a później jeździłam pędzlem po włosiu. Wcześniej próbowałam pstrykać, jak poinstruowała mnie
Alicja, lecz ta gęsta farba w ogóle nie chciała "kropić". Już się martwiłam, że coś robię źle, ale metodą prób i błędów się udało.
Oczywiście jestem cała w fioletowych kropkach:)
A teraz się chwalę:

Z przodu tych kropeczek tak nie widać, chyba dlatego bo zdjęcie złe, ale pokazuję jeszcze tył.

Butelka sama w sobie nie jest taka rewelacyjna, ale z powodu kropeczek duma mnie rozpiera :) Znów czegoś nowego się nauczyłam ;D